Nasza historia
1987
Thomas i Claudia poznają się na początku lipca 1987 roku, pod koniec letniego semestru na Uniwersytecie w Zurychu.
Pierwsze dwa miesiące przerwy semestralnej spędzają setki lub tysiące kilometrów od siebie – tylko listami utrzymują przyjacielski kontakt.
Dopiero po powrocie Thomasa z RPA na początku września zaaranżowali ponowne spotkanie…. i ponownie i ponownie…… Kumulacja ekscytujących rozmów i coraz większych iskier z serca nieuchronnie prowadzi do intensywnego, kreatywnego i namiętnego połączenia energetycznego na wszystkich poziomach. Po trzech tygodniach coraz bardziej urozmaiconego i regularnego spędzania czasu razem, oboje czują się tak, jakby znali się od zawsze i są pewni, że są sobie przeznaczeni w tym życiu.
7 października, w miejscu mocy na szczycie góry, zobowiązują się iść przez życie razem z miłością i szacunkiem do siebie nawzajem tak długo, jak długo będzie im dane w tym ziemskim życiu. Wspólnie pokonywać wyzwania, które pojawią się w wyniku połączenia ich energii w życiu.
Kilka dni póżniej Thomas po raz ostatni gotuje na jesiennym obozie dla dziewcząt. Claudia towarzyszy mu jako żona i asystentka kucharza. Jest to ich pierwszy wspólny projekt.
Następnie rozpoczyna się kolejny rok akademicki. Claudia kontynuuje studia w normalnym trybie, Thomas przechodzi z filozofii na zupełnie nowy kierunek – nauka o środowisku w ETH Zurich.
Do końca roku mieszkają na zmianę u jednych i drugich rodziców. Coraz bardziej chcą znaleźć własne małe mieszkanie i stać się niezależni finansowo.
Thomas & Claudia 2024
Claudia & Thomas 1987 ( jedyne zdjęcie z tego roku)
1988
Zamieszkują razem, Thomas przerywa studia i zaczyna pracę jako listonosz na poczcie w Zurychu. Finansowa niezależność. Ślub cywilny. Wprowadzają się do pierwszego mieszkania wspólnoty lokatorskiej w centrum czwartego obwodu w Zurychu. Claudia przerywa studia. Narodziny pierwszej córki-Lisy.
1989
Podjęcie samodzielnej działalności. Sprzedaż na bazarach przypraw, ziół, herbaty, suszonych owoców, orzechów, olei i innych produktów naturalnych, przeważnie sprawdzonego ekologicznego pochodzenia. Pierwsze kroki w kierunku stworzenia wspólnoty eksperymentalnej.
1990
Narodziny drugiej córki-Nadji. Thomas spotyka w Zurychu Thomasa Banyacya głoszącego proroctwa Indian Hopi i słucha jego wystąpienia.
Przemowa Thomasa Banyacya w ONZ (DE)
Remembering Thomas Banyacya (EN)
Podjęcie decyzji o opuszczeniu miasta i normalnego życia cywilizacyjnego.
1991
Najpierw próbują wraz z przyjaciółmi wyprowadzić się z miasta na wieś, znaleźć stary dom z kawałkiem ziemi. Ta umiarkowana „próba wycofania się” okazuje się jednak trudna i niemożliwa do sfinansowania. Wybierają rozwiązanie ekstremalne. Budują tipi (rodzaj indiańskiego namiotu), wyprowadzają się z mieszkania, przeprowadzą się do regionu „Zürcher Oberland”, gdzie wynajmują kawałek ziemi, rozbiją własnoręcznie zbudowany tipi i zaczną mieszkać w nim. Meldują się w gminie i prowadzą dalej własny interes. Budowa drugiego tipi. Znajomości i spotkania z ludźmi zainteresowanymi życiem bliżej natury we wspólnocie. W środku zimy, w okresie przesilenia zimowego, organizują spotkanie.
1992
Władze gminy robią problemy z powodu niekonwencjonalnego stylu życia i każą opuścić zajmowany teren. Narodziny Nicolasa w tipi. Przeprowadzka przez Włochy na południe Francji. Poszukiwanie terenu pod założenie wspólnoty. Koczownicze życie w różnych miejscach. Pobyt zimowy w nowo wybudowanym, dużym tipi z podwójną powłoką, wyposażonym w piec i kominek, na ekologicznej farmie w Vermes w kantonie Jura.
1993
Na spotkaniu ludzi zainteresowanych życiem we wspólnocie przedstawiony zostaje projekt eko -wioski w północno -wschodniej Polsce. Podejmują wyzwanie- podróż do Niemiec, a potem do Polski. Powrót i załatwienie formalności. Emigracja do Polski.
1.6.1993 przyjazd do Polski. Dzierżawa gruntu w Sajzach, 20 km na północ od Ełku, budowa tipi i założenie ogrodu warzywnego. Projekt ekologicznej wioski zostaje przerwany w fazie organizacyjnej.
Z pomocą Elżbiety Niedziejko z SIRT i Jadwiga Łopata z ECEAT Polska udaje się nabyć stare gospodarstwo nadające się do zasiedlenia.
5 września 1993 przeprowadzka do nowego domu. Pierwsze prace remontowe. Zakup dwóch prosiąt, paru kur i koguta. Przypadkiem udaje się też kupić dwie kozy i kozła.
9 listopada nagły atak zimy (silny wiatr, temperatura spada w ciągu 8 godzin z +8 do -14°C, metrowa warstwa śniegu). Szok! Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni. Po trzech tygodniach koszmar mija – zima normalnieje. Nawiązano pierwsze kontakty z kilkoma sąsiadami i zakupiono małe radio – znajomość języka polskiego poprawia się z dnia na dzień – niesamowicie dobra polska scena muzyczna zachwyca!
Ze Szwajcarii przybywa paczka z prezentami dla dzieci. Znajduje się w niej również prosty aparat fotograficzny, dzięki któremu można robić zdjęcia dla dziadków. W końcu znów możemy sami robić zdjęcia.
1994
Proste, skromne życie. W lutym -25C i dużo śniegu. W marcu rodzą się pierwsze koźlęta, zostaje zabity kozioł i jedna świnia. Druga świnia zostaje sprzedana… pierwszy niewielki zarobek w Polsce.
Koniec marca: nie ma już śniegu, pojawiają się pierwsze bociany. Przygotowanie małego miejsca pod ogród. Pierwsze zasiewy – i co za szok – zima powraca i wszystko zamarza!
Kwiecień: W końcu nadeszła wiosna, kupujemy konia roboczego. Duży kawałek ziemi ogrodowej jest przygotowywany do zasiania przy pomocy konia i ręcznej pracy. Niestety musimy zebrać niesamowicie dużo przeszkadzających kamieni. Z pomocą sąsiadów zostają przygotowane pod uprawę i zasiane 2-3 ha ziemi. Tam też wszystko jest pełne kamieni.
Maj: pierwsze własne mleko. Dostajemy zezwolenie na stały pobyt w Polsce. Narodziny Swendara.
Zakupione zostają 3 owce i baran. Nabywamy też następną kozę i kozła.
Przyjeżdżają pierwsi wczasowicze z ECEAT (Europejskie Centrum Ekologicznego Rolnictwa i Turystyki). Dla nich rozkładamy namiot Tipi, po raz pierwszy na własnej ziemi. Akurat w czasie rekordowych upałów, kiedy jest 37 stopni, budujemy nowy piec kaflowy z kuchenką i piekarnikiem. Tuż po tym, także odwiedza nas część naszej rodziny ze Szwajcarii i kupują nam lodówkę.
Thomas jedzie po raz ostatni na dwa dni do Szwajcarii, żeby zabrać ostatnich kilka pozostałych tam jeszcze rzeczy i aby oficjalnie sprowadzić nasz samochód do Polski. Na początku września, Lisa zaczyna chodzić do zerówki w szkole w Bachanowie i uczy się jeździć na rowerze.
Wraz z nadejściem zimnej pory roku cieszymy się, że wbudowaliśmy nowy piec kaflowy – dzięki niemu, w domu jest teraz znacznie cieplej niż zeszłej zimy.
1995
Śnieżna zima. Lisa prawie codziennie jest wożona do szkoły saniami. Polska telewizja kręci w środku zimy reportaż o odważnych (zwariowanych?) Szwajcarach, którzy odważyli się osiedlić w położonej na uboczu biednej północno-wschodniej Polsce. Po emisji w telewizji stają się oni znani w całym kraju.
Doświadczenia związane z zeszłoroczną wiosenną zimą zainspiruje do zbudowania inspektu.
Na polu i w ogrodzie idzie o wiele lepiej niż w pierwszym roku i żniwa są też dużo obfitsze.
Uzyskanie atestu EKOLANDu jako gospodarstwo ekologiczne. Początki produkcji sera koziego i pierwsi klienci.
W lecie regularnie odwiedzają nas goście z ECEAT, członkowie rodzin i przyjaciele ze Szwajcarii, którzy często pomagają nam w pracy.
Thomas jedzie we wrześniu do Gdańska, żeby kupić na Kaszubach pięć następnych kóz. Stado kóz liczy teraz 17 matek.
Koniec listopada: na świat przychodzi Gregor.
1996
Najdłuższa i najbardziej śnieżna zima. Na zewnętrzny świat możemy się wydostać tylko na saniach. Dużo ekstremalnych przeżyć związanych z ekstremalnymi warunkami zimowymi i nadal prymitywnymi warunki życia. Spotkanie z Krzyśkiem – bratem sąsiada. Stał się on naszym „aniołem-pomocnikiem”. Klacz Gniada, koń roboczy, rodzi źrebaka. Rośnie produkcja sera. Pierwsze próby produkcji sera dojrzałego, niestety z niezadowalającym wynikiem smakowym. Budowa nowej stajni i stodoły. Kuchnia zyskuje dodatkowe okno, montowane są nowe okna. Rozpoczęcie prac izolacyjnych na elewacji domu.
Sąsiad Kwaterski, emerytowany dyrektor szkoły w Bachanowie, podaruje stary czarno-biały telewizor, który jest doskonałą pomocą w nauce języka polskiego, zwłaszcza w okresie zimowym! Z innym sąsiadem można wymienić źrebaka na krowę mleczną.
W połowie listopada dochodzi do brutalnego napadu. Prawie wszystkie szyby w oknach zostają wybite, również szyby w samochodu. Thomas zostaje pobity kijem baseballowym, a następnie okradziony z pieniędzy i sprzętu. Na szczęście przeżywa te ciosy bez poważnych obrażeń i w ciągu następnych trzech dni udaje się wymienić szyby, tuż przed nadejściem śnieżnej zimy. Gorsze są psychiczne rany spowodowane tym traumatycznym doświadczeniem – u pięciorga dzieci, które były jego świadkami, prawdopodobnie nadal będą one obecne w podświadomości.
W połowie grudnia mgła lodowa powoduje pęknięcie wielu słupów energetycznych, co skutkuje siedmiodniową przerwą w dostawie prądu!
1997
W styczniu nowa obora jest gotowa do użytku – koń Gniada i krowa Brunnhilde mogą się wprowadzić i opuścić starą, ciemną kamienną oborę.
W marcu: pierwsze cielę i pierwsze mleko krowie. Więcej mleka – więcej sera… i w końcu udaje się wyprodukować dojrzałe sery o satysfakcjonującym smaku! – który cieszy się dużym popytem. Więcej sera – lepszy dochód – znaczna poprawa warunków życia!
Na początku lipca, w głównym dniu zbiorów siana: narodziny Manueli.
Po uzyskaniu zgody trzech polskich ministerstw, gospodarstwo rolne może wreszcie zostać przeniesione notarialnie i oficjalnie zakupione.
Dzięki pieniądzom odziedziczonym po babci, można kupić ciągnik, przyczepę z wywrotką, pług itp. Po raz pierwszy pola mogą zostać zaorane bez pomocy sąsiadów.
Z ośmioma osobami w dwóch pokojach dom pęka w szwach. Planowanie i projektowanie rozbudowy domu.
1998
Na szczęście zima jest stosunkowo łagodna. Dzięki temu w połowie stycznia cała miejscowość Bachanowo może zostać podłączona do sieci wodociągowej – w końcu w domu jest bieżąca woda! Jednak nadal nie ma odpływu wody. Koparka, która pojawiła się w związku z budową wodociągu, może od razu wykonać wykopy pod planowaną nową część domu. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w środku zimy przez wiele dni nie ma mrozu! Dzięki temu można od razu zabezpieczyć stare fundamenty domu i wylać nowe.
Do początku wiosny, cały fundament i podłoga piwnicy zostaną wybetonowany, a ściany piwnicy wymurowane i rura odpływowa jest gotowa do użycia.
Od teraz poważnie zajmujemy się rolnictwem. Zaczynamy od prac polowych, obsiewamy więcej ziemi – zbieramy tony kamieni, wywozimy je nową przyczepą i wyrzucamy na stosy. Po raz pierwszy całe zbiory siana można przeprowadzić własnymi maszynami – jest go tak dużo, że po raz pierwszy nie trzeba dokupować siana. Zbiory zbóż są również znacznie większe, więc w stodole buduje się dodatkowe miejsce do przechowywania.
Odwiedzają nas goście z rodziny i turyści. Kupujemy drugą krowę mleczną (Brunhilde) – produkujemy i sprzedajemy więcej sera, a każdą wolną chwilę poświęcamy na dalszą rozbudowę.
W międzyczasie następuje postęp cywilizacyjny: cała gmina Jeleniewo zostaje podłączona do sieci telefonicznej, w tym również nasz dom.
Zbieramy ziemniaki i warzywa zimowe, orzemy i w końcu prawie wyłącznie budujemy. Prace postępują w widocznym tempie – a potem nadchodzi zima – zbyt wcześnie! – dobudówka, jeszcze bez dachu musi zostać przykryta plandekami – budowa jest paraliżowana na kilka miesięcy.
1999
Na początku stycznia w środku nocy – rodzi się Noah!
Wiosną zaczynają się prace w polu. Trzeba zebrać tony wyoranych i wykopanych kamieni. Po zakończeniu wszystkich prac związanych z siewami kontynuowana jest budowa nowej części domu. Regularnie zbierane jest również siano, a codziennie produkowany i sprzedawany jest ser. Po raz pierwszy dwa cielęta zostają zatrzymane do hodowli.
Ponieważ wszystko idzie tak dobrze i sprzyjają dobre siły, spontanicznie podejmowana jest decyzja o rozbiórce starego przedwojennego domu. Ojciec Thomasa projektuje prosty domek letniskowy, a po czterech tygodniach budowy w miejscu starego domu stoi szkielet nowego domku letniskowego, wykonany przez firmę budowlaną.
Dwa place budowy i 1-2 pomocników, pole, zwierzęta, produkcja sera i 7 dzieci = 7 dni roboczych po 17 godzin. Inaczej się nie da tego wszystkiego ogarnąć.
Po urodzajnym lecie nadchodzą obfite żniwa. Z pomocą robotników budowlanych udaje się zebrać wszystkie plony.
Po tym, jak nowa część budynku jest już prawie gotowa, etapami rozbierany jest stary dach i budowany nowy. Niestety, nie obyło się bez problemów. Jesienią, w środku nocy, burza z piorunami zrywa plandekę ochronną z niedokończonej części dachu. Cała masa wody z intensywnych opadów deszczu przedostaje się przez drewniany sufit pokoju i moczy śpiące dzieci w łóżkach. Po godzinie pracy na dachu, wysuszeniu podłogi pokoju i zmianie pościeli, wszyscy mogą ponownie zasnąć w suchych łóżkach.
Jesień jest ciepła do początku grudnia, jeszcze przed pierwszymi opadami śniegu, udaje się ukończyć cały dach i uszczelnić cały dom. Udaje się też zaorać całe pole. Następnie, podczas długich miesięcy zimowych, przeprowadzona zostanie cała rozbudowa wnętrz oraz izolacja fasady. Dzięki świetniej pomocy Krzyśka efekty widać z dnia na dzień.
Po raz ostatni świętujemy Święto Świateł w zbyt ciasnej starej części domu, gdzie dla 9 osób wraz z całym dobytkiem są tylko dwa pokoje. Choinka stoi pośrodku całego bałaganu w zbyt małym domu. Dokładnie w Sylwestra zostaje wybite nowe wejście do domu a w miejscu starych drzwi wstawione zostaje okno.
2000
Stara część domu została połączona z nową. W styczniu pierwszy pokój jest gotowy do zamieszkania: Claudia i Thomas w końcu otrzymają własny pokój; ubrania i książki będą mogły opuścić tymczasowe pudełka, w których przebywały przez lata. Gorąca woda i piec kaflowy w piwnicy oraz cała instalacja wodna są już gotowe – można zainaugurować wannę! Izolacja zewnętrzna również zostanie ukończona jeszcze zimą.
W marcu Lisa i Nadja również mogą wprowadzić się do własnego pokoju. Natura budzi się do życia – rodzą się koźlęta i cielęta, mleko znów płynie, a na polach oczywiście wznawia się praca. Po zasiewach Nicolas i Swendar również otrzymują własne pokoje. W starej części domu śpi teraz tylko troje dzieci, jest dużo miejsca… ale kształt brzucha Claudii zapowiada wkrótce powiększenie rodziny!
Niestety przez całą wiosnę padało bardzo mało. W maju wszystkie łąki i pastwiska są strasznie wyschnięte. Trawa nie rośnie i wysycha, prawie nie można zebrać siana. Cierpią też zboża. Przez wiele tygodni bezskutecznie czekamy na deszcz.
Po tym, jak różne media w Polsce opublikowały reportaże o szwajcarskiej rodzinie imigrantów, a nawet pojawiła się tam niemiecka telewizja, po raz pierwszy przybywa dziennikarka w imieniu szwajcarskiej gazety codziennej.
Przyjeżdża również polska ekipa filmowa z zamiarem nakręcenia półgodzinnego (pseudo)dokumentalnego filmu o nas. Gotowy film nie pokazuje zbytnio rzeczywistej sytuacji życiowej, a raczej jej wyidealizowany/zniekształcony obraz, ale zdobywa nawet nagrodę dla filmów dokumentalnych i jest następnie emitowany nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie za pośrednictwem stacji Polonia. Następnie otrzymujemy sporo listów od podziwiających nas Polaków, którzy mieszkają w Australii, Ameryce i Szwajcarii.
Przez całą wiosnę i wczesne lato trwają prace wykończeniowe wewnątrz domu wakacyjnego. Chociaż budynek nie jest jeszcze ukończony, przez całe lato i jesień służy już jako miejsce zakwaterowania dla przyjaciół, krewnych i znajomych.
W połowie sierpnia, kiedy największy napływ klientów kupujących sery już minął, rodzi się nasze ósme dziecko i czwarta córka, Lorena.
Trwająca susza ma poważne konsekwencje: brakuje paszy dla zwierząt! Jesienią, stara krowa (Waldburga), nieużywany od dwóch lat koń roboczy (Gniada) i jedna jałówka są sprzedawane sąsiadom. Ta „zdrowa redukcja” znacznie zmniejsza nakład pracy w oborze podczas zimy. Dzięki temu pozostaje więcej czasu na dalszą rozbudowę wnętrza.
2001
W noc sylwestrową zaczyna się prawdziwa zima. Godzinami pada śnieg. Nowy rok wita nas 40-50 centymetrową warstwą śniegu i wielogodzinnym odśnieżaniem.
W obu budynkach trwają prace wykończeniowe. Po wycieleniu się Brunhildy i młodej krowy Huldy, można znów codziennie produkować ser.
Po stopieniu śniegu ponownie rozpoczynają się prace polowe. Aż do maja, przed, w trakcie i po zasiewach, z pól trzeba zebrać tony kamieni.
Aby zachęcić rolników do sadzenia drzew, zarząd parku rozdaje setki sadzonek drzew i krzewów. My również możemy z tego skorzystać i sadzimy otrzymane sadzonki na naszej ziemi. W ten sposób powstają nowe żywopłoty.
Claudia dostaje w prezencie pralkę automatyczną, dzięki której zakończony zostaje 10-letni okres ręcznego prania.
Również w tym roku latem odwiedza nasz wielu znajomych, krewnych i przyjaciół. Lisa, Nadja i Nicolas biorą udział w letnim obozie w ramach projektu Eko-Art-Village, który organizowany jest przez naszych dobrych znajomych. Znowu jest susza. Nie tak straszna, jak rok wcześniej, ale plony są poniżej przeciętnej.
W sierpniu prace budowlane są już prawie zakończone, Krzyśek kończy pracę u nas. Znajduje stałą pracę, kończy budowę własnego domu i żeni się. Zostaje tylko jedna para męskich rąk, więc wszystkie prace idą wolniej i są bardziej żmudne.
We wrześniu zaczyna się rok szkolny: czworo dzieci idzie już do szkoły. Lisa ukończyła już szkołę podstawową i rozpoczyna naukę w gimnazjum w Jeleniewie (około 15 km drogi do szkoły, z czego 2,3 km pieszo).
Zasiewa się zboża ozime, zbiera ostatnie plony z pól i ziemniaki, orze się pola, zbiera plony z ogrodu i przygotowuje się go na nadchodzący rok. Zbiera się kamienie, wykonuje prace przygotowujące do zimy i… z doświadczenia wiadomo, że zima nadchodzi zbyt wcześnie i przerywa ostatnie prace. Jednak w oborze, w koziarni, przy kurach i w domu praca nigdy się nie kończy.
2002
Wraz z narodzinami Beaty w styczniu rodzina ponownie się powiększa. Poza tym wszystko przebiega zgodnie z rytmem pór roku, jak zwykle. Tylko że również w tym roku panuje straszna susza. Za to przeważnie świeci słońce i jest bardzo ciepło. Lisa, Nadja i Nicolas ponownie biorą udział w letnim obozie projektu Eko-Art-Village. Rozpoczyna się dość zwariowane i szczęśliwe lato.
Z powodu suszy zbiory są mniejsze, mniej jest pracy, ale za to dużo kąpieli w stawie, spotkań towarzyskich i rozmów.
Pełni oczekiwań, co przyniesie nadchodzący rok pod względem nowych wrażeń i doświadczeń, wykonujemy sezonowe prace i obowiązki, zbliżając się do końca roku.
2003
Niezwykle mroźna zima z trzema okresami temperatur poniżej minus dwudziestu stopni. W jednym z nich, temperatura w nocy spadła do -36°C, a nawet w ciągu dnia utrzymywała się na poziomie -26°C. Na szczęście następnej nocy temperatura spadła tylko do -28°C.
Oprócz mrozu rok 2003 zapisał się w pamięci jako „rok krów”. Zakupiono trzy krowy, a dwie sprzedano na rzeź. W rezultacie stado powiększyło się o jedną krowę do trzech sztuk. Wszystkie miały żółte kolczyki UE, które od roku muszą nosić wszystkie sztuki bydła.
2004
Bardzo pracowity rok. Ogromna ilość przerobionego mleka owocuje rekordową produkcją sera. W maju Polska zostaje przyjęta do Unii Europejskiej. Składamy wnioski w związku z możliwością otrzymywania dopłat bezpośrednich dla rolników. Stworzyła się możliwość przystąpienia do KRUS, bez polskiego obywatelstwa. Lisa kończy gimnazjum w Jeleniewie i zaczyna naukę w LO im. Marion Dönhoff w Mikołajkach a Nicolas rozpoczyna 6 klasę SP w Jeleniewie. 21 września odczuwamy niewielkie trzęsienie ziemi, co jest wyjątkowym zjawiskiem w naszym rejonie. Chwilę potem kolejne „trzęsienie” w naszym domu – kupujemy nasz pierwszy komputer.
W listopadzie przeżywamy prawdziwy „cios”. W wyniku poronienia Claudia dostaje groźnej, ciężkiej sepsy i trafia na Oddział Intensywnej Terapii do szpitala w Suwałkach. Sepsa w większości przypadków jest nieuleczalna – najczęściej kończy się zgonem pacjentów. Przez dwa dni Claudia leży w stanie krytycznym. Niezwykła poprawa następuje dnia trzeciego, Claudia przezwycięża niemoc, decyduje się żyć dalej. Po sześciu tygodniach odzyskuje pełnię sił i wraca do wcześniejszej aktywności. Te ekstremalne doświadczenia, jak też metody leczenia (stosowanie antybiotyków i operacje), ogromny stres i zmęczenie, wyjaławiają nasze organizmy. Pierwszy raz od wielu lat, zdrowotnie czujemy się całkowicie wytrąceni z równowagi, a wady systemu polskiej opieki zdrowotnej, szczególnie u Thomasa wywołują reakcje hipochondryczne.
2005
Po dziesięciu latach prowadzenia niezależnego gospodarstwa ekologicznego, zostajemy ponownie, oficjalnie kontrolowanym gospodarstwem ekologicznym. Ta decyzja przynosi dużo biurowej roboty i kontrole, ale przynajmniej otrzymujemy korzystne dopłaty z UE.
Życie utrudniają kilkakrotne okresy suszy. Modernizujemy i powiększamy kurnik.
2006
2007
Instalujemy zbiornik na gnojówkę, modernizujemy i zwiększamy wybieg kozom. Po trzech tygodniach zimy w listopadzie następuje jesienny grudzień.
2008
Jak często bywało, Nowy Rok w prezencie przynosi atak zimy. Śnieżyca, temperatura spada do -16 stopni, a silny wiatr wzmaga odczucie zimna. W oborze zamarzają wszystkie poidła, wodę zwierzętom przynosimy wiadrami z domu. Dodatkowo Gregor ma wypadek. W trakcie jazdy rowerem do szkoły, po całkowicie zamarzniętej drodze, łamie rękę. Pomimo odwilży ziemia przez długi czas pozostaje zmrożona. Intensywne opady deszczu rujnują drogi dojazdowe do naszej posesji. Walczymy z błotem i dziurami, które na wiosnę wypełniamy kamieniami. Podczas zimy, na reszcie po ośmiu latach, udaje się nam zakończyć prace wykończeniowe w łazience i piwnicy (glazura, terakota). Przybywa coraz więcej obowiązków związanych z prowadzeniem dokumentacji rolniczej, więc Thomas zajmuję się wprowadzeniem danych do komputera. Początkowy dodatkowy wysiłek, zwraca się bardzo szybko, oszczędza czas i zwiększa przejrzystość.
Spontaniczny pomysł owocuje majówką u nas. W sumie jest nas razem z dziećmi 30 osób, wspólnie spędzamy 4 udane majowe dni. Nawet po raz pierwszy po 10 letniej przerwie, ponownie rozbijamy jeden z namiotów Tipi.
Wiosną dokucza nam susza, a podczas żniw, ciągła wilgoć. Część zbiorów zgnije albo zapleśnieje. Podczas lata, znowu odwiedza nas wielu osób i nawet są pojedynczy pomocnicy. W małym gronie, dla osób zainteresowanych Ekowioskami, organizujemy tygodniowy obóz.
Po wakacjach, pozostałe w domu dzieci, idą do nowej szkoły w Jeleniewie. Wszystkie cieszą się z pójścia do „prawdziwej” dużej szkoły, gdzie mają więcej kolegów i koleżanek. Szkoła podstawowa w Bachanowie zostanie zlikwidowana, a na jej miejscu, za pieniądze unijne powołana zostaje świetlica z salą komputerową i innymi atrakcjami. Mieszkańcy (dzieci i dorośli) oraz turyści i wczasowicze, mogą teraz korzystać na miejscu z internetu i mile spędzać czas.
2009
Każdy rok przynosi nam swoje wyjątkowe niespodzianki. Tym razem jest to pierwszy ciekawy e-mail, który dociera do nas w lutym, w środku śnieżnej zimy. „Pan Wu”, znajomy, który od lat odwiedza nas od czasu do czasu, pyta, czy mógłby spędzić u nas swój coroczny Wielki Post. Ponieważ, szczególnie w zimie, trochę różnorodności i towarzystwa są u nas bardzo mile widziane, godzimy się i zapraszamy go do nas. Z pierwotnie zaplanowanych około dwóch tygodni wychodzi całe dwa i pół miesiąca. Pan Wu ma ze sobą narty biegowe i łyżwy – a zima jest niesamowita! Niemal przez cały marzec panują wyjątkowo dobre warunki do uprawiania narciarstwa biegowego – także ulubiony sport Claudii – niemal codziennie ślizgają się po zaśnieżonych polach. Pan Wu pokazuje nam, że na naszym największym stawie można jeździć na łyżwach. Claudia po ponad dwudziestu latach znów znajduje się na lodzie – a na szczęście jeszcze umie. Manuela, Lorena i Beata robią swoje pierwsze nieśmiałe próby, ale z dnia na dzień – dzięki wskazówkom Pana Wu – czują się coraz bezpieczniej na lodzie i lepiej się ślizgają.
Pan Wu jest także dobrym gawędziarzem i lektorem, uwielbia gotować typowe polskie potrawy, opowiada nam wiele o polskiej kulturze i historii, a pod koniec zimy zachęca całą rodzinę do spalenia lalki Marzanny, zgodnie ze starym zwyczajem. Po tym czasie wiosna w końcu nadchodzi i z rosnącą niecierpliwością na nowy sezon ogrodowy, podejmujemy decyzję o zakupie stałej szklarni. Gdy tylko ostatni śnieg znika, budujemy betonową podstawę. Pan Wu nadal pomaga, ale potem swędzi go wiosenna chęć podróżowania i wkrótce wyrusza z obładowanym rowerem w kierunku Przylądka Północnego. W drodze powrotnej zostaje w Tromsø w północnej Norwegii, gdzie poznaje Polkę, żeni się z nią i zakłada rodzinę.
Ciocia Marion ze Szwajcarii przysyła nam 4-kilogramowego czekoladowego króliczka na Święto Wiosny.
W maju szklarnia już stoi. Można zacząć w niej wysiewać sałatę i rzodkiewkii, a potem sadzić pomidory i papryki.
Nadja kończy maturę, ale nie ma ochoty na studia. Przeniosła się do Białegostoku, mieszka z chłopakiem oraz z jego bratem z dziewczyną. Pracuje dorywczo i realizuje swoje młodzieńcze marzenie o napisaniu książki.
Na początku lata kolejna niespodzianka puka do naszych drzwi. Jest to młody chłopak, Jarek przez dzieci zwany „Tarzanem”, który gdzieś o nas słyszał i chciał spędzić z nami lato.
To, że nie mamy już wolnego łóżka w domu, nie przeszkadza mu – śpi w śpiworze przez dwa miesiące pod jodłą obok stodoły. Dopiero we wrześniu robi się tak zimno i deszczowo, że przez dwa tygodnie mieszka w domku letniskowym z Zuzą, która również przypadkowo wpadła do nas.
W letnie wakacje przyjeżdża Nadia oraz Lisa ze swoim chłopakiem Mateuszem. Potem jeszcze brat Tomasza, z żoną i dwójką dzieci. Na farmie panuje ożywiony ruch rowarzyski z dużą dawką rozrywki i zabawy, ale również pilnie robione jest siano i prace ogrodowe, doimy krowy i kozy i produkujemy sery, obsługujemy setki klientów.
We wrześniu otrzymujemy zaproszenie do sprzedaży naszych produktów na corocznym targu przy klasztorze Wigry. Nadja i Zuza są zachwycone, więc wyruszamy w tę przygodę. Po raz pierwszy nie sprzedajemy naszych produktów bezpośrednio z gospodarstwa, ale jest to również jedyny raz.
2010
Styczeń jest śnieżny i bardzo zimny. Spędzamy wiele godzin na odśnieżaniu naszej drogi dojazdowej. Ale jesteśmy również wynagradzani bajecznie pięknymi krajobrazami.
Claudia od dawna chce mieć małą szopę na wszystkie narzędzia ogrodnicze, więc męska drużyna bierze się do roboty i jej taką buduje.
Trzy lata po złożeniu wniosku, na początku kwietnia wreszcie otrzymujemy polskie obywatelstwo!
To wspaniałe uczucie być w końcu pełnoprawnymi obywatelami. Tomek, nasz przyszły zięć, podarowuje nam nawet polską flagę. Dwa miesiące później możemy już głosować na wyborach prezydenckich.
Nadja zostaje zwolniona z pracy, ponieważ firma w której uprzednio miała stałą umowę, zostaje zamknięta. Ukończyła też książkę „Powrót Nadziei”, powieść fantasy dla młodzieży, króra jest drukowana.
Nadja otrzymuje z Urzędu Pracy 11-miesięczny staż w Urzędzie Gminy Jeleniewo. Przez ten czas mieszka z nami ponownie, po czym zostajemy na nowo 10-osobową rodziną.
W maju, zaledwie jeden dzień po posadzeniu ziemniaków, doświadczamy najbardziej intensywnych opadów od czasu, gdy tu mieszkamy – 13cm w ciągu zaledwie trzech godzin w dwa dni. Dwie trzecie pola ziemniaczanego jest zalane, a na innym polu przez kilka dni utrzymuje się „kałuża” o powierzchni 0,3 ha. Dzięki tak dużej ilości wody w glebie, trawa łąkowa rośnie bujnie . Możemy zrobić bardzo dużo dobrego siana z pierwszego pokosu. W okresie suszy również te masy wody szybko się zużywają, a więc znowu nęka nas susza. Jest tak intensywna, że pół hektara wyki kompletnie wyschła w niedojrzałym stadium i musiała później być zaorana.
Na życzenie żeńskiej części rodziny kupujemy kucyka. Mała klacz ma na imię Elsa. Niestety nie jest odpowiednio ujeżdżona i jeszcze niegrzeczna. Uprzejmie pomaga nam nowa sąsiadka Małgorza i razem z Elsą i dziewczynkami trenuje jazdę konną. Ponieważ Elsa jest jedynym koniem na naszym gospodarstwie, później na wielkim pastwisku dołącza do stada krów. Okazuje się również, że jest niewiarygodnie wierna miejscu i możemy po prostu pozwolić jej swobodnie biegać w okresie braku wegetacji.
Od prawie roku na horyzoncie mamy widok na park turbin wiatrowych przed Suwałkami. Link: https://pl. wikipedia. org/wiki/Park_Wiatrowy_Suwa%C5%82ki
Lorena i Beata mogą wziąć udział w zorganizowanym przez przyjaciół obozie letnim w Szurpiłach. Podczas dwudniowej wędrówki cała grupa przychodzi do nas na lunch i pokaz produkcji sera z degustacją.
Pomiędzy jesiennymi pracami rolnymi wymieniamy przeciekające drewniane drzwi wejściowe – zniekształcone pod wpływem ekstremalnych różnic temperatur wewnątrz i na zewnątrz – na nowe, szczelne i izolowane metalowe drzwi.
Przed wejściem do domu, obory i stodoły w końcu kładziemy solidną podłogę oraz rurę odwadniającą.
Tradycyjny domek z piernika okazał się w tym roku wyjątkowo udany.
2011
Od pierwszych dni stycznia jesteśmy zasypani śniegiem i odcięci od świata zewnętrznego. Jest jeszcze więcej śniegu niż w poprzednim roku. Śnieg sięga prawie do rynny dachowej, a my regularnie jesteśmy zajęci odśnieżaniem. Sytuacja jest jeszcze gorsza, gdy po śnieżycy cały podjazd zostaje wypełniony twardą warstwą śniegu o grubości do 80 cm. Nic nie da się zrobić bez łopat, dodatkowo – ze względu na szkołę – z ekipy śnieżnej został tylko Thomas. Minie ponad tydzień, zanim podjazd będzie gotowy do jazdy.
Tegoroczna wiosna ma wyjątkową aurę – para dzięciołów czarnych gniazduje u nas w wielkiej starej topoli, co jest dla nas wielkim zaszczytem! Słyszymy ich magiczne pukanie i krzyki, ale nie lubią się pokazywać, gdyż są bardzo nieśmiałe.
W maju atakuje nas grad. Młode rośliny warzywne w ogrodzie zostają mocno poturbowane, a większe liście podziurawione, ale na szczęście nie ma poważnych uszkodzeń upraw.
Jakby nie wystarczyło, że na polach są tony kamieni do posprzątania, pewnego czerwcowego poranka dno kurnika zostało pokryte dużymi kamieniami. Część kamiennego muru zawaliła się, ponieważ duże kamienie fundamentu zostały podkopane przez świnie w latach 90-tych. Musimy szybko usunąć kamienie i tymczasowo naprawić ścianę, aby kurnik mógł znów funkcjonować.
Po odcinku o nas w audycji „Piąta Szwajcaria” w Radiu DRS 1, naszą stronę odwiedziło ponad 1000 słuchaczy.
W okresie wakacyjnym, jak co roku, odwiedza nas rodzina ze Szwajcarii. Przez całe lato aż do jesieni, współpracuje z nami Michał W., który chce się nauczyć jak biologicznie uprawiać małą działkę . Z jego umiejętną pomocą wiele prac można wykonać łatwiej, a my tworzymy o wiele więcej niż zwykle. W tym roku zbieramy z pól aż 36 ładunków naczep (minimum 100 ton), co jest absolutnym rekordem.
Po zbiorach budujemy oczyszczalnię roślin dla domku gościnnego i sadzimy więcej drzew i krzewów na żywopłoty.
2021
Pod koniec stycznia i w lutym pada bardzo dużo śniegu.
Wielodniowa mrożąca mgła powoduje poważne uszkodzenia większości brzóz, sosen na przegach lasu i niektórych świerków w lesie.
Niedługo potem jeszcze wichura łamie i nawet wykorzeniuje kolejne drzewa.
Pod koniec stycznia w Suwałkach przychodzi na świat nasz czwarty wnuk.
Wraz z topniejącym śniegiem nareszcie podnoszą się wody gruntowe, a tym samym poziom wody w stawach.
Lorena wraca z Estonii. Następnie udaje się do Szwajcarii, aby odbyć tam staż w mleczarni, ponieważ zamierza tam ewentualnie robić wykształcenie serowarskie.
Beata kończy liceum i zdaje maturę. Wreszcie – po 27 latach – zakończył się w naszym życiu rodzidzielskim, temat „szkoły”.
Drugiego czerwca spełniło się długo oczekiwane marzenie: dzięki nowo zainstalowanym panelom słonecznym będziemy mieć własną energię elektryczną. Nadwyżka wyprodukowanej latem energii elektrycznej jest wystarczająca aby przetrwać zimę bez opłat za prąd i przekazać do sieci jeszcze ponad 2000 kWh.
Lorena rezygnuje z planów wykształceniowych, by uniknąć absurdalnych obostrzeń coronawirusowych. Latem pomaga nam w pracach na gospodarstwie i poprzez „Workaway” (https://www.workaway.info/) organizuje sobie ciekawe towarzystwo.
Zaraz po zbiorze zbóż, plotka zaczyna stawać się widzialną rzeczywistością. Rozpoczyna się budowa, umieszczając w polu widzenia brzydką, metalową wieżę widokową. Zarząd „Parku Krajobrazowego!” sam psuje krajobraz. (https://spk.org.pl) Oczywiście bez uprzedniej konsultacji lub przynajmniej poinformowania najbardziej bezpośrednich mieszkańców.
We wrześniu pojedynczy wilk (prawdopodobnie wilk hybrydowy?) grasuje w okolicy. Przychodzi także do nas – zabija kozła, ciągnie go na 100 metrów i zjada go prawie do końca. Tylko grubsze kości znajdziemy później.
Beata rozpoczyna studia geologiczne w Krakowie. Noah rozpoczyna drugi rok studiów.
Aby znaleźć czas na poszukiwanie pracy, jesienią przez Workaway przyjeżdża do nas na cały miesiąc para białoruskich emigrantów. Pomagają w oczyszczaniu gryki i łubinu, a także w przygotowaniu pola do siewu zbóż ozimych – jest mnóstwo kamieni do sprzątania, z których budujemy nowe mury polne. Są oni również zaangażowani w zbiory ziemniaków, dzięki czemu możemy szybko wykonać tę pracę. Następnie przenoszą się do Norwegii.
W połowie października przez przewodnik „Eurotopia” przyjeżdżają na kilka dni jeszcze dwie kobiety z trójką dzieci z Niemiec Wschodnich. ( https://eurotopia.directory/ )
Pod koniec listopada jesteśmy już w śniegu.
Straszna wieża widokowa jest gotowa już w grudniu – jej widok instynktownie wywołuje nieprzyjemne uczucie za każdym razem gdy wychodzimy z domu, a wzrok zawsze wpada najpierw na wieżę, by sprawdzić czy ktoś tam jest.
Tuż przed nadejściem nowego roku ścinamy wiele zniszczonych drzew w lesie. Planujemy przetarcie lepszego drewna na deski przez mobilny tartak.
2022
Obfite opady śniegu przeplatają się z cieplejszymi dniami, powodując topnienie prawie całego śniegu – ale potem znowu się ochładza i znowu intensywnie pada śnieg.
Zima trwa, warstwa śniegu staje się grubsza i gęstsza z powodu zasp. W trzecim tygodniu lutego robi się tak nietypowo ciepło, że cały śnieg, z wyjątkiem kilku szczególnie grubych warstw, topnieje niewiarygodnie szybko. Potem przez pięć tygodni robi się dość zimno i mroźno, ale też bardzo słonecznie!
Pogoda sprzyja pracom leśnym. W ostatnie dni lutego i do końca marca można wreszcie oczyścić las z powalonych i połamanych drzew . Gregor pomaga przez dwa dni, poza tym Thomas pracuje sam.
Konfrontujemy się z faktem, że tartak mobilny ma dla nas wolny termin dopiero w październiku. Większość właścicieli lasów w regionie ma duże ilości drewna burzowego, dlatego wszystkie mobilne tartaki pracują na pełnych obrotach.
Przez całą wiosnę regularnie występują obfite opady deszczu. Cała roślinność jest soczysta i zielona. Trawa łąkowa rośnie wspaniale, tylko jak zamienić ją w suche siano?
Na początku lipca opady stają się rzadsze, a następnie od drugiej połowy miesiąca znikają. Bardzo się cieszymy, ponieważ dzięki suchej pogodzie jesteśmy w stanie uporać się z ogromną ilością siana we dwoje i z małą pomocą Claudii.
Zboże możemy również łatwo zbierać, jakość i ilość są bardzo dobre.
W sierpniu jest już tak sucho, że trawa może tylko słabo odrosnąć. Drugie skoszenie siana daje tylko niewielką ilość siana a pasza na pastwiskach staje się coraz rzadsza. Jabłka są małe, dojrzewają zdecydowanie za późno i często gniją na drzewie.
Jonathan L. Ramsey, amerykański filmowiec dokumentalny z Chicago, który mieszka w Warszawie od 2012 roku i jest żonaty z Polką, kręci o nas film dokumentalny. (https://www.youtube.com/results?search_query=ramsey+united) (Ramsey United)
Susza staje się naprawdę uciążliwa we wrześniu. Pola pod zboża ozime (żyto i orkisz) powinny zostać pilnie zaorane, ale gleba jest na to zbyt sucha. Trawa na pastwiskach nie wystarcza już do utrzymania dobrej wydajności mlecznej krów, więc od drugiej połowy września musimy dodatkowo karmić je sianem.
Nadzieja na deszcz była daremna. Na początku października nie można dłużej czekać, koniecznie trzeba zaorać,, w przeciwnym razie nasiona nie będą w stanie kiełkować przed zimą.
Na szczęście wspaniała belgijska rodzina zatrzymuje się u nas na kilka dni podczas swojej jednorocznej podróży kempingowej po Europie. Pomagają oni w przygotowaniu pól do siewu, a nawet jabłka Kostela mogą być jeszcze zbierane. Dostajemy nawet zdjęcia z z lotu ptaka z naszego gospodarstwa, bo mają ze sobą drona. Dobry wspólny czas mija zbyt szybko, bo z powodu mroźnych nocy chcą jechać na południe Polski.
Noah na krótko wraca z Grecji. W listopadzie uda się na grecką wyspę Kefalonia, aby jako wolontariusz pomóc w zbiorach oliwek.
W końcu przyjeżdża mobilny tartak. Wszystkie kłody są cięte na deski i belki i umieszczane pod dachem jeszcze przed zimą.
Po tym następuje siew orkiszu i żyta. Następnie można rozpocząć orkę pozostałych pól.
Lorena przyjeżdża z krótką wizytą pod koniec października, a ponieważ Claudia pilnie potrzebuje odmiany po ciężkim sezonie letnim, a Noah musi udać się na lotnisko, cała trójka udaje się pociągiem do Krakowa. Beata z niecierpliwością czeka nich w Krakowie, aby w końcu pokazać mamie swoje wspaniałe miasto. Thomas zostaje na farmie sam z Gregorem i zwierzętami gospodarskimi.
1 listopada Jonathan L. Ramsey udostępni na YouTube film nakręcony w sierpniu. Zainteresowanie filmem jest duże, a oglądalność rośnie dość szybko. Thomas jest całkowicie przytłoczony odpowiadaniem na dużą liczbę przychodzących e-maili. Jako że jest to jeden z wczesnych filmów Jonathana, niestety w jednym 29-minutowym fragmencie znajduje się zbyt wiele materiału filmowego. Zbyt wiele szybkich zmian scen – obraz i dźwięk często do siebie nie pasują, dlatego wiele rzeczy nie jest pokazanych lub wyjaśnionych wystarczająco jasno, więc pewne nieporozumienia są nieuniknione.
Po tygodniu krakowskich wakacji Claudia wraca zadowolona, ale nie ma jeszcze ochoty na wykonywanie bachanowskiej rutyny. Ponieważ oczywiście Thomas jakoś sobie poradził bez niej, zdecydowała skorzystać z okazji, aby jeszcze pojechać do Szwajcarii i tam odwiedzić rodzinę.
Jak tylko Claudia wyjechała, zima znów nadchodzi za wcześnie. Śnieg, lód i mróz do -10 stopni nagle przerywają późną jesienną pracę w polu. Całe trzynaście stosów wyoranych kamieni leżą na dwóch polach i czekają na usunięcie. Obornika z koziarni także jeszcze nie udało się wywożyć.
W odpowiedzi na film na YouTubie, na czterodniową wizytę poznawczą, spontanicznie przyjechał Jacek z Poznania. Pomaga sumiennie, sprzątamy koziarnię, a udaje się nawet uprzątnąć trochę kamieni z pola, które o dziwo mimo śniegu i mrozu nie są mocno przymarznięte do gruntu ze względu na suchą ziemię i można je łatwo usunąć lekkim uderzeniem.
Po prawie trzech tygodniach nieobecności i 28-godzinnej podróży autobusem, Claudia przybywa późnym wieczorem do Suwałk z dużym bagażem, gdzie oczywiście jest niecierpliwie oczekiwana i odbierana samochodem do domu.
Po powrocie do domu jest wiele do omówienia i duża walizka pełna niespodzianek do rozpakowania. Następnego dnia, po długim śnie, Claudia dekoruje dom na resztę sezonu adwentowego i zajmuje się gotowaniem i pieczeniem – menu znów staje się bardziej zróżnicowane, a w domu robi się przytulniej.
Święto Świateł spędzamy w małym gronie rodzinnym. Jest z nami tylko Gregor i Beata, która zostaje na kilka dni. Nicolas i Nadja przyjeżdżają na chwilę z rodziną, wszyscy inni są daleko – na południu Polski, w Grecji, Portugalii i Szwajcarii.
Pod koniec roku przyjeżdżają do nas Kinga i Krzysztof. Z przerwami spędzamy część zimy razem.
2023
Noworoczny poranek rozpoczyna się bez mrozu i z cudownym słońcem, a tak przyjemne dni u nas zimą zdarzają się niezwykle rzadko. Miejmy nadzieję, że to dobrze wróży na cały rok. Już po południu znów zbierają się chmury.Niemniej jednak skorzystaliśmy z okazji, aby wspólnie z Kingą i Krzysztofem posadzić w końcu kilka sadzonek drzew, które od początku zimy stały w dwóch wiadrach na schodach wejściowych. Niedługo potem znowu zaczyna padać śnieg.
Noah, nasz najmłodszy syn, wraca ze zbiorów oliwek w Grecji i zostaje z nami na pozostałe tygodnie zimy.
Potem pada tak gęsty śnieg, że dojazd do naszego gospodarstwa jest już nie przejezdny. Dopiero czwartego dnia kończymy odśnieżanie. Następuje front ciepły z dużymi opadami deszczu. Cały śnieg znika zaskakująco szybko i w dwa bezdeszczowe dni (14 i 16 stycznia) Thomas usuwa nawet kamienie z pola. Ale w krótce znów będzie naprawdę zimowo.
Wreszcie! Po 15 latach zastoju: trwa odnowienie i aktualizacja naszej strony internetowej. Kiedy wczesną wiosną ponownie rozpoczęły się prace zewnętrzne i jednocześnie pilnie trzeba było sporządzić bardzo skomplikowany nowy 5-letni plan płodozmianu na polach, nowa strona internetowa niestety nie jest ukończona i nie można było jej jeszcze załadować.
W drugiej połowie marca nie ma już śniegu i ziemia rozmarzła. Istnieją idealne warunki do orki, a to jest pilnie potrzebne. Z powodu nowemu rozporządzeniu ARiMR, jesienią można zaorać jedynie 20% gruntów ornych, więc zostało jeszcze trochę roboty ornej na wiosnę. Jest to także dobra okazja do zaorania pól, które jesienią zostały słabo zaorane, bo gleba była zbyt sucha, co pozwala również ograniczyć rozwój chwastów. Niestety, powoduje to również podwójne prace związane z usuwaniem kamienia – ale ma to jednak również pozytywny efekt uboczny, że jest wiele nowych kamieni , które są idealne do dalszej budowy kamiennych murów polnych.
Dopiero w trzecim tygodniu kwietnia pola są oczyszczone z przeszkadzających kamieni i przygotowane do rozpoczęcia siewu.
Przez całą wiosnę jest chronicznie za zimno, a od maja za sucho, tylko kilka nocy jest bez mrozu i w ogóle nie pada deszcz. Nasiona kiełkują powoli i słabo – nic tak naprawdę nie chce porządnie rosnąć. Krowy mogą wychodzić na pastwisko dopiero w połowie maja, kiedy trawa jest bardzo rzadka. Po dwóch ostrych nocnych przymrozkach 3 i 4. czerwca, zamarzają rośliny ziemniaka i część kwiatów w dolnym ogrodzie. Trzeba też stale podlewać, żeby warzywa w ogrodzie nie uschły – Claudia jest zdenerwowana i sfrustrowana.
Łąki mają mało soku i siły, krowy dają o połowę mniej mleka niż w zeszłym roku. Sianokosy są łatwe, ponieważ skoszona trawa z powodu suszy i małej ilości szybko wysycha a kostek siana do przewiezienia jest niewiele. Po pierwszym pokosie mamy tylko jedną czwartą siana w porównaniu z ubiegłym rokiem – na najgorszych łąkach uda się zebrać zaledwie jedną dziesiątą ubiegłorocznej ilości.
Suche lato pozwala nam przeprowadzić planowany remont dachu stodoły. W pięciu etapach budowy, pomiędzy sianokosami a zbiorem zboża, pracujemy naprzód, aż dach zostanie ukończony w pierwszym tygodniu września. Gregor dwukrotnie musiał wziąć kilka dni wolnego, w przeciwnym razie ilość pracy byłaby nie do wykonania.
Wrzesień jest wyjątkowo ciepły i bardzo słoneczny, dojrzewa u nas więcej pomidorów niż kiedykolwiek wcześniej; a dynie, o których myśleliśmy, że nie będą już w stanie dojrzeć, w końcu dojrzeją.
Niestety po żniwach powtarza się scenariusz z zeszłego roku: po raz kolejny we wrześniu pasza z pastwiska już nie wystarcza krowom do utrzymania dobrej mleczności. Jednak w tym roku dokarmienie sianem nie jest możliwe, jest ono pilnie potrzebne na zimę, bo jest go bardzo mało – tak więc w ciągu najbliższych sześciu miesięcy także sera będzie mało.
Z powodu braku wody ziemia znów jest strasznie twarda i można ją ponownie zaorać jedynie nowymi lemieszami i ciężko harując. Ale na pół hektarze gliniastej gleby już nic nie działa, lemiesze po prostu ślizgają się po trawie. Pozostaje tylko jak najszybciej zasiać już zaorany teren i liczyć na deszcz dla reszty.
Deszcz zaczyna padać dopiero w połowie października. Tydzień później wszystkie zboża ozime zostają zasiane, dokładnie w ostatnim możliwym terminie siewu i jeden dzień przed pierwszym, ale na szczęście pojedynczym dniem śniegu. Następnego dnia śnieg ponownie topnieje, ale ze względu na utrzymującą się niską temperaturę mijają ponad trzy tygodnie, zanim nasiona w końcu wykiełkują – a wkrótce potem ponownie uderza w nas zima, z niewielką ilością śniegu i wieloma mroźnymi dniami.
2024
Po dwóch niegroźnych zimach, znów robi się naprawdę zimno. Termometr na wysokości 3 metrów pokazuje -20 stopni 7 stycznia, a nawet -22 stopnie 8 stycznia. Rura wodna w stodole zamarza, więc po raz kolejny musimy nosić wiadra z wodą z domu do zwierząt. Na szczęście szybko się ociepla i po trzech dniach woda znów płynie.
Elsa, nasz stary kucyk, umiera podczas największych mrozów.
Wreszcie mamy dużo zimowych i przedwiosennych opadów – śniegu, a zwłaszcza dużo deszczu.
Woda w stawach na szczęście podnosi się do jednego z najwyższych wiosennych poziomów, odkąd tu mieszkamy.
Prawdziwa zima szybko się skończyła, ale prawdziwa wiosna nie chce nadejść. Zimno znowu utrzymuje się zbyt długo, po pierwszym tygodniu kwietnia nie ma już deszczu, a gdy temperatury w końcu są wystarczająco ciepłe, aby trawa mogła rosnąć, jest już zbyt sucho, aby uzyskać gęsty i bujny wzrost.
Pierwsze cielę urodziło się w kwietniu. Thomas musi pilnie ustabilizować i naprawić kamienną ścianę starej stodoły, która faktycznie zawaliła się w styczniu 2023 roku i pozostała przez całą zimę niedokończona z powodu braku czasu. Po pracy lub w weekendy Gregor jest zajęty rąbaniem drewna na opał na następną zimę.
Cieszymy się, że na naszej farmie mieszka cała rodzina jeży, które częstują się karmą dla psów. Musimy tylko uważać, aby przypadkiem na nie nie nadepnąć, ponieważ spotykamy je często i niespodziewanie.
Pracy polne powodują powstawanie gęstych chmur pyłu. Nawet wcześnie rano nie da się pracować bez kurzu, ponieważ przy tej ekstremalnie suchej pogodzie brakuje nawet porannej rosy.
Dzięki temu, że Noah wróci do Grecji dopiero jesienią, i będzie kontynuował prywatne studia w domu przez kilka następnych miesięcy, może regularnie pomagać przy zbierania kamieni. Z pól znika dwa razy więcej kamieni niż wtedy, gdy Thomas pracuje sam. Kamienie są wykorzystywane jako materiał do budowy kamiennych murów i drogi dojazdowej.
W maju i czerwcu jest już tak sucho, że nic nie rośnie prawidłowo. Tylko drzewa i krzewy pięknie się rozwijają, ponieważ na głębokości jest jeszcze wystarczająco dużo wody.
Kwiaty mirabelki i śliwy łapią mróz i zamarzają, ale wszystkie inne drzewa owocowe i krzewy jagodowe pięknie kwitną.
W tym roku liczba stonki ziemniaczanej jest wyjątkowo wysoka. Dzięki regularnemu zbieraniu chrząszczy i larw przez Noego, nasze ziemniaki przetrwały sezon prawie bez uszkodzeń.
Najstarsza koza, która nie daje już mleka i dlatego jest na pastwisku z kozłem, ginie zagryziona przez psy.
Sianokosy są łatwe. Trawa jest rzadka i mizerna, pogoda sucha i stabilna i Noe może pomóc.
15 lipca nastepuje jedyny w okresie wegetacyjnym obfity deszcz. Jest całe 10 cm wody, a dwa dni później kolejne 2 cm. Te dwa opady ratują nas przed bardzo złymi konsekwencjami suszy. Zboże zostało uratowane, a trawa na pastwiskach trochę odrasta.
W dniu między deszczami rodzi się nasz szósty wnuk.
Od czerwca do początku września jesteśmy w pełni zajęci rodzinnymi wizytami. Claudia codziennie gotuje dla 6-12 osób, ale to nie powstrzymuje jej przed rozpieszczaniem rodziny pysznymi wypiekami, takimi jak piękne i smaczne letnie ciasto na zdjęciu.
Zbiory zbóż są również szybkie i łatwe. Zbiory są stosunkowo niewielkie, pogoda jest stabilna i sucha, a Thomas ma pomocników w postaci dwóch synów, gdy jest to konieczne. W sierpniu nasz biedny kozioł na pastwisku pada ofiarą wilka. Kiedy przyjeżdża ciężarówka do utylizacji zwłok, jest już pełna martwych owiec z sąsiedniej wsi Hańcza, również ofiar wilków.
To frustrujące, że po raz trzeci z rzędu powtarza się ten sam scenariusz jesiennej suszy. Krowy i kozy mają zbyt mało dobrej paszy na pastwisku, więc dają mało mleka, a my możemy wyprodukować i sprzedać mniej sera. Pola są tak suche i twarde, że orka znów jest możliwa tylko przy użyciu nowych ostrych lemieszy i tylko wcześnie rano z powodu strasznego kurzu pojawiającego się przy pracach polnych w późniejszych porach dnia.
Jednak siew orkiszu i żyta może zostać ukończony na czas.
Na szczęście, ponieważ do końca roku nie ma poważnej zimy, wszystkie niezbędne prace można zakończyć w zadowalający sposób, z wyjątkiem kilku drobnych napraw budynków. Jest nawet wystarczająco dużo czasu, aby oczyścić ostatni, mocno zakamieniony kawałek pola, dzięki energicznym wysiłkom Gregora z łomem i szpadlem. Ostatni kamienny mur szybko rośnie o kilka metrów. To pole przywołuje wspomnienia o tym, jak wyglądała większość pól dziesięć i więcej lat temu.















